piątek, 27 marca 2015

"Czarny anioł", fanfik autorstwa Kate. Część szósta.

Richard Armitage jako Sir Guy w serialu BBC "Robin Hood".
Screen Kate.
Notka: Autorem tego opowiadania jest Kate, która publikuje swoje opowieści na Wattpad. Prace Kate znajdziecie tutaj. Opowieść, "Czarny anioł" zainspirowana jest postacią Sir Guy'a Gisborne granego przez Richarda Armitage'a w serialu BBC "Robin Hood" i nie ma na celu naruszenia praw autorskich.

***
Poprzednia, piąta część tutaj

- Gisbooorneee!!!
Dziki wrzask szeryfa oderwał Guy’a od lektury; czytał właśnie stare rękopisy, które niegdyś dostał od popa, więzionego przez szeryfa. To zwyczajne, nic nie warte listy, ale jemu nie chodziło o treść – po prostu powoli rozszyfrowywał cyrylicę, a że dawno już nie miał z nią styczności, przypominał sobie ruski język. Sam nie wiedział, po co to robi, ale przy tym powoli zaczynało brakować mu Anastazji. Pomyślał sobie, że może wystarczy już bezcelowego karania jej, teraz jednak musiał iść do Vasey’a.
- Gdzie byłeś!? – wrzasnął szeryf, gdy Guy przekroczył próg jego komnaty.
- U siebie – syknął rycerz – Potrzebujesz czegoś, panie?
- Zobacz! Zobacz, Gisborne! Służba jest NIEUDOLNA! Prosiłem o wino, a co dostałem? Co, Gisborne?
- Nie wiem.
- Mleko, czarny baranie!!!
Guy przewrócił oczami. Nie wierzył, że Vasey wzywa go z powodu… MLEKA! To tak niedorzeczne, że ledwo powstrzymał się od parsknięcia śmiechem.
- Istotnie, to wielka zniewaga – westchnął – Jak mogę ci pomóc, panie?
- Przyprowadź mi tą, która przyniosła mi to świństwo – szeryf wychylił mleko jednym łykiem – Już!
- Z przyjemnością będę oglądał, jak zawiśnie.
Guy obrócił się na pięcie i skierował się do kuchni. Szeryf doprowadzał go do szału, wzywał z powodu nieważnych błahostek, wyżywał się na nim, poniżał – a przecież był w swoim mniemaniu wybitnym rycerzem, który miał większe predyspozycje do bycia szeryfem niż łysa gnida, która zatruwała mu życie!
- Joan – zawołał, widząc zarządczynię służby przy drzwiach kuchni.
- Witaj, sir Guy – skłoniła się – W czym mogę pomóc?
- Joan, Vasey prosił o wino, a dostał mleko – Gisborne uśmiechnął się z ironią – Służąca, która mu je dostarczyła, ma natychmiast się u niego zjawić.
- Wybacz, panie, gdybym wiedziała…
- Jak dla mnie, możecie podać mu nawet truciznę. Przynajmniej nie będzie mnie wzywał w tak bzdurnych sprawach.
- Jak sobie życzysz, panie – Joan odwzajemniła jego uśmiech; była jedyną osobą, którą Gisborne jako tako szanował, i która mogła sobie pozwolić na odrobinę żartów w jego obecności. Znała go długo i wiedziała, kiedy i na co może sobie pozwolić – Już wołam nieposłuszną służącą – dodała.
- Wspaniale.
Joan otworzyła drzwi do kuchni i rozkazała jednej z dziewcząt natychmiast udać się do szeryfa. Gisborne zmierzył służkę z góry do dołu – nie znał jej imienia, ale kojarzył ją z wyglądu. Nie myślał jednak o niej; wszedł do kuchni i stanął pośrodku, rozglądając się dookoła.
- Anastazja! – krzyknął donośnie.
Dziewczęta zamarły. Patrzyły na jego surową twarz i bały się nawet poruszyć. Brigitte spuściła wzrok, nie mogąc na niego patrzeć. Czego ten potwór mógł chcieć od jej przyjaciółki? Wprawdzie od paru dni unikała jej, nie chcąc rozmawiać z nią o tym, co zaszło – a właściwie co nie zaszło w jego komnacie, ale nadal była jej najbliższą przyjaciółką i bała się o nią. Nie chciała, by Gisborne skrzywdził ją w jakikolwiek sposób.
- Anastazja!!!
Rusinka usłyszała go już za pierwszym razem, jednak bała się mu pokazać. W końcu jednak wyszła na środek i dygnęła przed nim; Guy skinął głową, pokazując na drzwi, i bez słowa wyszedł. Anastazja zebrała się w sobie i postanowiła stawić mu wreszcie czoła. Od kilku dni dotkliwie za nim tęskniła, a jednocześnie chciała wykrzyczeć mu prosto w twarz, co myśli o jego zachowaniu. Może teraz jest odpowiedni moment… Wiedziała, że nie ma do tego prawa jako zwykła służąca, ale nie miała nic do stracenia. Teraz, kiedy wiedziała już, że go kocha, wszystko jej było jedno. Mógł ją nawet kazać powiesić, mógł zabić ją własnoręcznie – bez niego jej życie i tak było bezwartościowe. Gdyby nie Guy, uciekłaby stąd. Poprosiłaby Robina, żeby pomógł jej wrócić do rodziny. Nie chciała jednak tego, pragnęła spróbować dotrzeć do niego, do jego duszy, dlatego podążyła tuż za nim do jego komnaty. Nie bała się już niczego.
- Sir Guy – szepnęła drżącym głosem, gdy zamknęła za sobą drzwi i byli sami w pomieszczeniu – Jestem.

środa, 25 marca 2015

Światowy Dzień Czytania Tolkiena.


Prawdę mówiąc nie miałam w planach go obchodzić, ale dziś rano mój kolega zwrócił mi dawno pożyczoną dla jego syna książkę J.R.R.Tolkiena „Hobbit czyli tam i z powrotem” w przekładzie pani Marii Skibniewskiej. Następnie w moim radiu usłyszałam, że dziś jest Światowy Dzień Czytania Tolkiena. Cóż mi pozostało uczynić wobec takiego splotu wydarzeń? Wzięłam książkę do ręki, przewertowałam kilka kartek i …


niedziela, 22 marca 2015

piątek, 20 marca 2015

"Czarny anioł", fanfik autorstwa Kate. Część piąta.

Richard Armitage jako sir Guy i Lucy Griffiths jako  Lady Marian
w serialu BBC "Robin Hood". Źródło obrazka. 

Notka: Autorem tego opowiadania jest Kate, która publikuje swoje opowieści na Wattpad. Prace Kate znajdziecie tutaj. Opowieść, "Czarny anioł" zainspirowana jest postacią Sir Guy'a Gisborne granego przez Richarda Armitage'a w serialu BBC "Robin Hood" i nie ma na celu naruszenia praw autorskich.


***

Poprzednia, czwarta część tutaj.

Guy powoli otworzył jedno oko. Chwilę trwało, zanim rozbudził się i przypomniał sobie wczorajszy upojny wieczór ze służącą. Drżąca, niepewna, uroczo niewinna – to ostatnie było tym, co najbardziej pociągało go w Anastazji, czego najbardziej pożądał. Czystość i niewinność… Cechy tak odległe od jego charakteru, a jednak właśnie to go intrygowało. Ciekawe, jak Anastazja wygląda rankiem, gdy śpi… Gisborne powoli obrócił się i spostrzegł, że jest sam. Łoże po stronie, gdzie spała dziewczyna, było idealnie równo zaścielone. Na fotelu leżało jego ubranie – nie tak, jak zwykle, niedbale rzucone i zmięte, a prosto złożone, podobnie jak stojące na podłodze buty – równo ustawione i czyste. Ale dlaczego nie było JEJ!? Guy zerwał się na równe nogi. Był zły, bo nie pozwolił jej oddalać się, zanim on wstanie. Ubrał się i zbiegł do kuchni, gdzie służące krzątały się już, dowodzone przez Joan. Rozejrzał się – nigdzie nie widział Rusinki.
- Anastazja!!! – wrzasnął tak przerażająco, że wszystkie dziewczęta zadrżały.
- Dostanie jej się – mruknęła Mary – Zobaczycie.
- Gdzie ta ruska…
- Nie ma jej, panie – odezwała się Brigitte – Wyszła na targ po sprawunki…
- Ty – warknął, wskazując na nią palcem – Nie odzywaj się do mnie. Nie pytałem ciebie!
- Sir Guy – Joan podeszła do rozwścieczonego rycerza – Czy Rusinka zrobiła coś złego? Ukarzę ją, jeśli trzeba.
- Sam to zrobię. Kiedy wróci, natychmiast…
Odwrócił się gwałtownie, słysząc skrzypienie drzwi. Anastazja zamarła, widząc płonący gniewem wzrok Guy’a i skłoniła się z pokorą, stawiając kosz z zakupami na podłodze. Mężczyzna zerwał się i wyszedł z kuchni, szarpiąc ją za ramię i pociągając za sobą. Zatrzasnął drzwi i przycisnął przerażoną dziewkę do ściany.

piątek, 13 marca 2015

"Czarny anioł", fanfik autorstwa Kate. Część czwarta.




Notka: Autorem tego opowiadania jest Kate, która publikuje swoje opowieści na Wattpad. Prace Kate znajdziecie tutaj.
Richard Armitage jako sir Guy w serialu BBC "Robin Hood".
Screen Kate. 
Opowieść, "Czarny anioł" zainspirowana jest postacią Sir Guy'a Gisborne granego przez Richarda Armitage'a w serialu BBC "Robin Hood" i nie ma na celu naruszenia praw autorskich.






***

Poprzednia, trzecia część tutaj.



Guy z satysfakcją patrzył na szeryfa opuszczającego salę, ale jeszcze większą satysfakcję czuł, widząc, jak Anastazji drżą dłonie. Wiedział, że ma ją w garści, że może zrobić z nią, co zechce, wybornie się nią bawił. Pytanie tylko, co zrobić z nią teraz… Ale nad tym zastanowi się później.
- Ruchy! – wrzasnął na służące – Nie ociągać się! Za pięć minut ma tu błyszczeć!
Uśmiechnął się jadowicie do Anastazji i wyszedł, kusząco bujając biodrami na swój specyficzny sposób. Dziewczę oparło się o krzesło i westchnęło głośno; wiedziała doskonale, że wpadła w jego pułapkę, że jego piękno, ruchy, spojrzenie, głos, powiązane z jego niebezpiecznym charakterem sprawiały, iż kompletnie traciła głowę. Co chwilę w duszy błagała swojego Boga o wybaczenie, i męczyła się ze swoimi uczuciami, a jej rozpacz potęgował fakt, że Guy przed momentem jak gdyby nigdy nic obiecał szeryfowi…
- Zbieraj się! – warknęła nagle Mary – Posprzątałyśmy za ciebie, królewno. Joan wzywa do kuchni!
Wszystkie dziewczęta zebrały się w kuchni, czekając na przybycie swojej przełożonej. Anastazja drżała ze strachu, oczyma wyobraźni widząc, jak Joan rozkazuje jej przebrać się i iść do szeryfa. Ale dziękowała w duchu Bogu, że przynajmniej uchroniła przed tą męką Brigitte, która leżała cały wieczór skulona na swoim posłaniu. Joan zaś wparowała do kuchni z impetem, ale w dobrym humorze.
- Należy wam się pochwała, dziewczęta – oznajmiła – Bardzo ładnie wam to poszło, oby tak dalej.
- Jedna wcale nie pomagała – Mary wyszła przed szereg i oskarżycielsko wskazała palcem na bladą Anastazję – Snuła się cały wieczór, a kiedy raczyła się pojawić, gdy sprzątałyśmy, tylko trzęsła się i gapiła w stół!
- To nie twój interes, smarkulo! JA tu rządzę i JA oceniam pracę, tobie NIC do tego!
- W rzeczy samej, Joan – rozległ się za nią głos Gisborne’a, który wkroczył do kuchni – Masz jakiś problem ze służbą?
- Absolutnie, sir Guy. Radzę sobie.
- Świetnie! – uśmiechnął się, a wszystkim dziewczętom zmiękły kolana; wszystkim, prócz przerażonej Anastazji, na którą mężczyzna skierował swój wzrok – Potrzebna mi jest jedna z dziewcząt.
- Zawsze do usług, sir Guy – Mary skłoniła się i zalotnie poprawiła sukienkę. Rycerz spojrzał na nią i ponownie uśmiechnął się ciepło.
- Wspaniale. Joan, przygotuj…
- Mary.
- Przygotuj Mary, i niech biegnie do szeryfa. TERAZ.
Dziewczę cofnęło się o krok, a Joan z satysfakcją patrzyła na nią. Tak, nareszcie najbardziej nieznośna wywłoka dostanie to, na co zasłużyła – zamiast upojnej nocy z sir Guy’em, o której marzyła, dostanie noc z obrzydliwym szeryfem. Dla Joan ten wieczór nie mógł być piękniejszy!
- Rusz się, pan czeka – zwróciła się do niej uprzejmie, a Mary tupnęła nogą i poszła do izdebki sług.
- Joan…?
- Pójdzie, panie, nie martw się. Osobiście ją tam zaprowadzę.
- Cieszę się – Guy zwrócił wzrok ku zaskoczonej i zmieszanej Anastazji, patrzył na nią intensywnie i nie odrywając od niej oczu, odezwał się znowu – Przyślij i do mnie jedną z dziewcząt.