poniedziałek, 29 grudnia 2014

Zaginione buty Thorina. Opowiadanie autorstwa Eve.

Dziś mam wielką przyjemność zaprezentować Wam opowiadanie, którego autorką jest Eve, komentatorka tego bloga. Bardzo dziękuję Eve za przesłanie tego opowiadania i za zgodę na opublikowanie go na blogu. 

***

Notka od Autorki opowiadania: Poniższy tekst NIE jest przeznaczony dla tolkienistów - mniej lub bardziej ortodoksyjnych, gdyż może wywołać szczękościsk, toczenie piany z ust, atak szału, niekontrolowane ciskanie przedmiotami codziennego użytku a w końcu palącą potrzebę obrzucenia inwektywami autorki.


Stare porzekadło mówi, że „mądrzy ludzie, żyją w brudzie”. Thorin przez wiele lat stosował się do owej „złotej” i zapewne mocno zalatującej zasady, ale pewnego dnia zażył kąpieli, co okazało się wydarzeniem brzemiennym w skutki. 

Richard Armitage jako Thorin Dębowa Tarcza. Zdjęcie promocyne do filmu "Hobbit: Niezwykła podróż". Źródło:RichardArmitageNet.com
ZAGINIONE BUTY THORINA

Zjednoczone Siły Śródziemia odniosły spektakularne zwycięstwo w Bitwie Pięciu Armii. Orkowie zostali wybici lub zepchnięci do cuchnących nor, w których przyszli na świat. Nie można było usunąć tego plugastwa z ziemi w całości, gdyż profesor Tolkien, podczas narady wojennej, postawił stanowcze veto, planując kolejną książkę o dziejach Śródziemia i paskudy były mu jeszcze potrzebne. Nasi bohaterowie nie mieli więc wyjścia – część wrogów musiała ocaleć.  Na dodatek w wyniku bitwy Śródziemie czekały poważne zmiany. Thranduil powrócił do swojego ponurego lasu bez spodziewanych łupów, a co gorsza bez Tauriel, w której podkochiwał się jego zbotoksowany synalek. Dain Żelazna Stopa, który miał chrapkę na przywództwo nad krasnoludami też musiał obejść się smakiem. Nie zdobył arcyklejnotu, jego włochaty świniak zaopatrzony w noktowizor padł na polu bitwy, a młoteczek okazał się maleńki w porównaniu z królewskim mieczem Thorina. Twardziel mógł być tylko jeden, tak, jak jedyny, prawowity król Ereboru.

- Zimno jak jasna cholera! – Thorin w pełni ubrany, ale bez butów szedł przez jeden z niezliczonych korytarzy Samotnej Góry. Kołysał się śmiesznie na boki, bo posadzka faktycznie była zimna. Bose stopy mlaskały przy każdym kroku.

- Wyglądam jak idiota! Strój tronowy, ta głupia korona i jestem boso! Niech no dorwę tego, kto za to odpowiada! Brakuje tylko, by ten dureń Thranduil znów pomylił godziny audiencji i zjawił się jak zwykle za wcześnie, bo „łoś mu się spłoszył” – dodał naśladując ton i sposób mówienia króla elfów – jasny szlag!
Władca mruczał pod nosem kolejne przekleństwa, przerywając stek wyzwisk, od czasu do czasu jękami, spowodowanymi przenikliwym chłodem.
- Czemu tu nie ma podłogowego ogrzewania?! Dziadek to jednak stara kutwa była! Nie powinien majstrować przy przetargu, pieniądze z Unii Śródziemia i tak by przepadły! Trzeba było zatwierdzić i teraz firma Convector robiłaby dobrze moim stopom! Szlag! Ale zimno!
Nagle zderzył się z jakąś niepozorną postacią.

Na dobry początek tygodnia (#35)…

… John Thornton. 

czwartek, 25 grudnia 2014

♫ ♪ ♫ Jak dobrze wstać skoro świt…♫ ♪ ♫

... I zobaczyć nowe zdjęcia pana Armitage’a. 

Zdjęcia autorstwa Mitchella Nguyena McCormacka.
Źródło zdjęć:gqthailand.com 

(Wiem, wiem, przedpołudnie to nie świt, ale w końcu są Święta. ;-))

środa, 24 grudnia 2014

Wesołych Świąt! / Merry Christmas!


Życzę Wszystkim zdrowych i spokojnych rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia. I niech Nowy 2015 Rok spełni wszystkie Wasze marzenia. 



poniedziałek, 22 grudnia 2014

Projekt:„Plakat do filmu Hobbit: Bitwa Pięciu Armii blisko nas”.

Jakiś czas temu powstał pomysł na wspólny projekt pod nazwą „Plakat do filmu Hobbit: Bitwa Pięciu Armii blisko nas”, o czym wspomniałam tutaj. Dziś mam wielką przyjemność zaprezentować zdjęcia, które zrobiły czytelniczki tego bloga. Wielkie dzięki dla Eve oraz Jeannette za poświęcenie swojego czasu na poszukiwania plakatów i zrobienie zdjęć. 

Oto zdjęcia zrobione przez Eve.

Na dobry początek tygodnia (#34)…

… słodki Harry Kennedy grany przez Richarda Armitage'a, bo zima, mimo że w tym roku zaczęła się deszczowo to zawsze kojarzy mi się z tym przystojnym księgowym.  



środa, 17 grudnia 2014

Kilka nowych zdjęć Richarda Armitage’a.

Tym razem z sesji zdjęciowej autorstwa Genaro Molina / Los Angeles Times. Źródło zdjęć: hero complex. Można tam również ciekawy wywiad z moim ulubionym aktorem.

sobota, 13 grudnia 2014

środa, 10 grudnia 2014

Kolejne zdjęcie Richarda Armitage’a autorstwa Sarah Dunn.

Zdjęcie Richarda Armitage’a w SFX feb. 2015.
Zamieszczony tam również wywiad możecie przeczytać tutaj. 
Źródło zdjęcia

Ostatnia premiera trzeciej części Hobbita.

Wczoraj, tj. 09/12/2014r. w Los  Angeles odbyła się ostatnia z premier filmu „Hobbit: Bitwa Pięciu Armii”. Niestety nie można było tego zobaczyć „na żywo”, co zostawię bez komentarza. Za to skupię się na paru zdjęciach mojego  naszego ulubionego aktora, Richarda Armitage’a z tego wydarzenia.


"Książę z lawendowych pól", fanfik autorstwa Kate. Część 24.


Notka: Autorem tego opowiadania jest Kate, która publikuje swoje opowieści na Wattpad. Prace Kate znajdziecie tutaj. Opowieść, "Książę z lawendowych pól" zainspirowana jest postacią Johna Standringa granego przez Richarda Armitage’a w serialu „Sparkhouse" polski tytuł ”Dom na wrzosowisku” i nie ma na celu naruszenia praw autorskich. 
----------------


Poprzednia, dwudziesta trzecia część tutaj.


- Vincent, dziubasku! – dom wypełniał pisk Josephine – Przesuń kredens w prawo! Nie, tygrysku, to jest LEWO, ja chcę w PRAWO!
- John… – jęknął narzeczony ciotki.
- A zostawże chłopaka w spokoju! Widzisz, że przykręca klamkę, przesuwaj kredens!
- Ciociu, pomogę mu – Johnowi zrobiło się żal biednego, wyczerpanego Vincenta – Nie da rady tego sam zrobić.
- Dobrze, skarbie. Nie mogłeś powiedzieć, że jest ci ciężko? – zapiszczała wysokim tonem do zirytowanego już Vincenta – Jesteś nieodpowiedzialny, mogłeś umrzeć!
Nie odpowiedział. Ledwo stłumiłam śmiech, kończąc wieszać firanki. Ostatnie poprawki i… dom Josephine i Vincenta był gotów. TAK! Nareszcie się wprowadzali i mogliśmy z Johnem wrócić do mnie. Nie to, żeby nie podobało mi się w jego domu, ale również sam John przyznawał, że przyzwyczaił się do mieszkania u mnie, i jest tam o wiele wygodniej. Poza tym kierowała nim też troska o mnie: mój dom ogrzewany był piecem centralnym, więc kiedy John napalił w nim, w całym domu było równomiernie ciepło. U niego w pokoju stał piec kaflowy, i to było wszystko. W kuchni ciepło pochodziło z małego pieca kuchennego, a łazienkę dogrzewał wieczorami maleńkim piecykiem elektrycznym. Niby mi to nie przeszkadzało, ale dla Johna oznaczało to dwa razy więcej pracy. Zresztą, uczciwie musiałam przyznać, że obiektywnie w jego domu było chłodniej, i to sporo. Zdecydowanie postanowiłam, że w najbliższym czasie poruszymy temat ostatecznego wspólnego mieszkania, bo utrzymywanie dwóch domów było na tym etapie naprawdę pozbawione sensu.
Od naszej ostatniej rozmowy z Carol minęło już parę dni. Uspokoiłam się wewnętrznie, i nawet myśl że ona nadal jest gdzieś obok, niespecjalnie mnie uwierała. Zauważyłam też, że Johna nie dręczy już ta sprawa, zdawał się być pogodzony z przeszłością i tym, że nagle po latach powróciła. Uśmiechał się do mnie więcej, niż zwykle, a to dobrze wróżyło. Był zupełnie innym człowiekiem, widocznie potrzebował tego wstrząsu, powrotu Carol i trudnej rozmowy z nią, żeby przełamać do końca swoje psychiczne bariery.
- John… jesteś w domu? – zapytałam, wracając pewnego dnia z pracy – Kochanie?
Cisza. Powinien już być, tego dnia miał kończyć przede mną. No trudno, może coś go zatrzymało. Zabrałam się za porządki i gotowanie, przecież John musiał coś zjeść, kiedy wróci. Choć najchętniej zabrałabym go do Yorku na dobrą, dużą pizzę… Może to dobry pomysł. W takim razie w ogóle nie wchodziłam do kuchni, tylko zabrałam się za pranie. Wpadł do łazienki nagle, i wyglądał na zaskoczonego moim widokiem. Miał dziwny, trochę dziki wzrok…
- Jesteś już – uśmiechnęłam się, całując go w policzek – Coś się stało?
- Nie, Katie – mruknął, chowając dłonie za plecami – Wszystko w porządku.
- John… Coś ukrywasz – poczułam nieprzyjemne ukłucie i szarpnęłam jego ręce. Były całe umorusane, coś jakby… smar? Trzymając jego dłonie patrzyłam na niego pytająco.
- Katie…
- John, nie podoba mi się to. Co przede mną ukrywasz, i dlaczego mi nie ufasz!? Nie chcę być i nie jestem wredną, kontrolującą cię jędzą, ale nienawidzę, kiedy się mnie oszukuje!
Spuścił wzrok. Nie! Znowu wracamy do tego etapu!? Będziemy spuszczać wzrok, jąkać się i być jak zagubione dziecko we mgle? Puściłam jego dłonie i cofnęłam się o krok. Nie chciałam tego, ale skoro nie traktował mnie poważnie, i ukrywał coś przede mną… Wstydził się brudnych dłoni! To co, do cholery, musiał nimi robić!?
- Kate, przepraszam – jęknął cicho – Zachowałem się jak idiota.
- Ależ skąd! To pewnie znowu ja wyjdę na idiotkę!
- Katie, nie gniewaj się na mnie. Ja… Proszę, zrozum! Przestraszyłem się, że będziesz zła, ale wiem że to błąd, nie powinienem… Nie powinienem nic przed tobą ukrywać. Ja tylko… Carol przyszła poprosić o pomoc. Wychodziłem właśnie od Freemanów, spotkałem ją przed ich bramą, powiedziała że wybiera się do Yorku, ale samochód stanął jej pod sklepem… Czy to coś złego, że jej pomogłem?
Słuchałam go i nie dowierzałam. Coś złego? Jak mógł zadawać takie pytania? Problemem było to, że próbował mnie okłamać, naprawdę tego nie dostrzegał!?
- John… Słyszysz, co mówisz? – zapytałam go, siląc się na spokój – Rozumiesz, co do mnie powiedziałeś?
- Ale…
- Właśnie robisz ze mnie wredną, podłą zołzę. Czy ja kiedykolwiek dałam ci do zrozumienia, że nie życzę sobie, żebyś komuś pomagał? Nawet, jeśli byłaby to Carol? Jak możesz w ogóle tak o mnie myśleć!? Zanim następnym razem powiesz lub pomyślisz o mnie coś takiego, przypomnij sobie łaskawie, ile dla ciebie zrobiłam, jak broniłam cię przed tą idiotką, jak rozumiałam wszystko, każde twoje złe wspomnienie, każdy twój lęk, wszystko co z nią związane, a dopiero potem spróbuj ruszyć głową, jeśli to dla ciebie nie za trudne, że może jednak nie jestem aż taka zła, jaką mnie widzisz, i może sprawiasz mi… odrobinę – podkreśliłam ze złością – przykrości.
- Kate…
- A Carol pomagaj do woli! Jak będzie potrzebowała, żeby jej… rurę przepchać, to też się nie krępuj! Tylko umyj ręce, zanim wrócisz do domu!!! I nie tylko ręce!!!
Tak, byłam okropna. Ale krew mnie zalewała, kiedy widziałam, że on mi kompletnie nie ufa! Bał się pokazać, że ma brudne ręce, bo według jego prostego, męskiego móżdżku pewnie pomyślałabym, że oprócz samochodu wkładał jej ręce do majtek! Co za cholerny, upokarzający brak zaufania i szacunku!
- Odsuń się, chcę stąd wyjść – warknęłam – Obiad zrób sobie sam, chciałam jechać z tobą do Yorku, ale chyba mi się odechciało. Jedź z Carol, bo widocznie tylko jej możesz ufać. Mnie nie możesz pokazać nawet brudnych rąk, bo oskarżyłabym cię o zdradę!
- Przestań już – odparł twardo – Wystarczająco dużo powiedziałaś. Czuję się jak kompletny idiota.
- Bo na to zasłużyłeś! Jesteś cholernym kłamcą i kompletnym idiotą, John!
- Ale dlaczego aż tak krzyczysz…?
- John, nie rozumiesz? Do cholery, próbowałeś ukryć przede mną fakt, że pomogłeś kobiecie, co najmniej jakbym mogła cię za to zabić! Uważasz mnie za tak potworną zołzę, to mało? Nie mam prawa czuć się urażona? Wiem, powinnam cię przytulić, pogłaskać po główce i powiedzieć, że masz prawo mnie dalej okłamywać. Ale te czasy minęły, John. A skoro nie rozumiesz, że moja miłość do ciebie znaczy tyle, że bezgranicznie ci ufam i możesz z tą idiotką jechać nawet na wycieczkę, a ja się nie obrażę, to przykro mi bardzo. Widocznie nie do końca na moją głupią miłość zasługujesz.
Zerwałam się z miejsca i chciałam go odepchnąć, by przejść, ale stał twardo w drzwiach. Chwycił mnie mocno umorusanymi dłońmi i przytulił z całych sił, tak że ledwo mogłam oddychać. Doskonale wiedziałam, że nie musiałam aż tak na niego krzyczeć, ale zranił mnie tym, że chciał ukryć przede mną fakt pomocy Carol. Przecież bym mu nie zabroniła… Przestałam stawiać opór, moje ciało przestało być sztywne i przylgnęło do Johna bezwładnie. Przytrzymywał mnie mocno i pocałował w czubek głowy.

wtorek, 9 grudnia 2014

Kilka tweetów z dzisiejszego #AskThorin


Pytanie: Czy Thorin lubi kąpiel w bąbelkach? A Ty?
RA: Thorin nigdy nie brał kąpieli. Ja wolę prysznic.

Pytanie: Czy śpiewasz pod prysznicem?
RA: Śpiewam "Misty Mountains," oczywiście… ale tylko wtedy gdy się myję pod pachami. 

Pytanie: Thorin ma Arcyklejnot; co zaliczasz do najcenniejszych rzeczy jakie masz i dlaczego?
Mój oryginał „Władcy Pierścieni” Jest to pierwsza edycja. 

Dzięki za świetne pytania. Do zobaczenia na Czerwonym Dywanie wieczorem. 

Więcej tutaj

Piękne zdjęcie Richarda Armitage’a od Sarah Dunn.

Źródło zdjęcia

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Jedno ciekawe zdjęcie z dzisiejszej ceremonii odsłonięcia gwiazdy P. Jacksona w Alei Gwiazd.

Autor zdjęcia:MICHAEL NELSON. Źródło i więcej zdjęć tutaj. 

Richard Armitage w kilku tweetach z dzisiejszej ceremonii odsłonięcia gwiazdy P. Jacksona w Alei Gwiazd.


Oglądając ceremonię odsłonięcia gwiazdy Petera Jacksona w Alei Gwiazd.

Muszę przyznać, że miłym doznaniem było móc zobaczyć ten wyjątkowy moment i uśmiech na twarzy sir Petera Jacksona. 

Ale moja uwaga skupiała się na pewnym angielskim aktorze. ;-) 

Na dobry początek tygodnia (#32)…

… uśmiech Richarda Armitage’a.

niedziela, 7 grudnia 2014

Wywiad z Richardem Armitage'em podczas ComicCon Experience (CCXP).



Co mnie zainteresowało w tym wywiadzie to to, że pan Armitage ponownie wspomniał o swoich nowych projektach (o jednym z nich poinformował podczas "twitterowania z Thorinem"). Pierwszy z nich ma być filmowany w Irlandii i ma to być prawdziwa historia osadzona pod koniec 1800 roku, a drugi “Pilgrimage” (“Pielgrzymka”), jedenastowieczna historia o powrocie z krucjaty do Rzymu wraz z świętą relikwią i w projekcie tym będzie mówił w języku starofrancuskim. Ciekawych informacji o tym drugim projekcie możecie przeczytać tutaj.

A poza tym widać, że w Brazylii mój nasz ulubiony aktor całkiem nieźle spędza czas. ;-)



sobota, 6 grudnia 2014

Apel Justyny.

Dzisiejszy post jest na prośbę Joli, która poprosiła mnie o zamieszczenie filmiku Justyny. Justyny, która tak precyzyjnie tłumaczy na nasz język wywiady Richarda Armitage’a (YouTube kanał Justyny tutaj), oraz która tu, na blogu podzieliła się swoimi wrażeniami z obejrzenia spektaklu „The Crucible”. 


Mam nadzieję, że tak jak w zeszłym roku i w tym wesprzecie wspomnianą przez Justynę fundację. Ja zrobię to po niedzieli. 

czwartek, 4 grudnia 2014

Paryska premiera trzeciej części Hobbita.

Zdjęcie Richarda Armitage’a od p. Dunn.


Tym razem promujące filmową wersję „The Crucible” na kinowych ekranach. Ale to spojrzenie Richarda Armitage'a jest zniewalające.   

Św. Mikołaj przyszedł do mnie wcześniej w tym roku.

I przyniósł mi ...

Kolejne zachwycające zdjęcie Richarda Armitage’a autorstwa pani Dunn.

Zdjęcie z All Film Indonesia. Źródło:facebook-Sarah Dunn Photography

Wywiad dla Access Hollywood.

Wywiad w którym Richard Armitage opisuje swoje hobbitowe rany. 

środa, 3 grudnia 2014

"Książę z lawendowych pól", fanfik autorstwa Kate. Część 23.


Notka: Autorem tego opowiadania jest Kate, która publikuje swoje opowieści na Wattpad. Prace Kate znajdziecie tutaj. Opowieść, "Książę z lawendowych pól" zainspirowana jest postacią Johna Standringa granego przez Richarda Armitage’a w serialu „Sparkhouse" polski tytuł ”Dom na wrzosowisku” i nie ma na celu naruszenia praw autorskich. 
--------------------------

Poprzednia, dwudziesta druga część tutaj



Dość długo chodziłam po lesie, próbując uspokoić się i podejść do sprawy Carol i dziwnych emocji Johna rozsądnie. Nie było to łatwe, bo kompletnie nie wiedziałam, jak się zachowywać. Co jest w tej sytuacji prawidłowe, a co nie. Nigdy nie byłam w tak niecodziennej i trudnej sytuacji… Tak naprawdę poczułam, że w moim życiu nie ma już miejsca na beztroską młodość, jaką cieszyli się moi rówieśnicy, ja musiałam wziąć się w garść i zmierzyć się z czymś, o czym nawet nigdy nie myślałam, że mnie spotka. Jasne, nie była to może ogromna tragedia, ale sytuacja wybitnie niekomfortowa, i prawdę mówiąc trudna. Ale… zaraz, w czym był problem? Nagle otrząsnęłam się i dotarło do mnie, że skoro poradziłam sobie z utratą dziecka, skoro w tak młodym wieku przeżyłam poronienie i udało mi się nie popaść w depresję, to nic nie jest w stanie mnie złamać! Z Johnem możemy zwalczyć wszystko! A już na pewno nie poróżni nas była dziewczyna mojego ukochanego. Nawet, jeśli John sobie z tym nie radzi i miota się, ogarnięty przez skrajne emocje, to nie powinnam go obwiniać, tylko siedzieć tam i czekać, aż zmądrzeje. Tak, nareszcie ochłonęłam i już wiedziałam, że wrócę do domu. Ale jeszcze nie teraz. Poszłam na przystanek autobusowy i pojechałam do Yorku. Kupiłam sobie nową sukienkę i ulubione czekoladki Johna, na które nie pozwalał sobie zbyt często, bo były piekielnie drogie. Ja jednak kupiłam je bez wahania i wyrzutów sumienia. Pospacerowałam jeszcze trochę po mieście, poszłam coś zjeść, posiedziałam na ławce w parku, i udałam się na przystanek, by czekać na autobus do Terrington. Kolejny miał przyjechać dopiero o dziewiątej, więc spokojnie czekałam, mimo że było mi przeraźliwie zimno. W Terrington byłam dopiero o dziesiątej, na uliczkach pusto i cicho, trochę bałam się, ale spotkała mnie miła niespodzianka: na ławeczce siedzieli sobie moi przyjaciele, panowie Kirth, Crosman i Rooney.

wtorek, 2 grudnia 2014

„The Crucible” na kinowym ekranie.

Wygląda na to, że mój nasz ulubiony aktor, Richard Armitage, ma bardzo pracowity tydzień. Wczoraj premiera trzeciej części „Hobbita” a dziś premiera filmowej wersji spektaklu „The Crucible”. 


Man on fire: Richard Armitage's explosive turn in The Crucible – exclusive video.

Bardzo przejmujący fragment spektaklu „The Crucible” z Richardem Armitage’em w roli Johna Proctora.

Król potrzebuje pomocy? :-)

Richard Armitage w F*** Magazine.

Richard Armitage w F*** Magazine issue 59. Zdjęcie autorstwa Sarah Dunn. Źródło.

Kilka zdjęć pana Armitage’a ze światowej premiery „Hobbit: Bitwa Pięciu Armii”.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Richard Armitage podczas światowej premiery „Hobbit: Bitwa Pięciu Armii” w kilku moich screenach i nie tylko.




W oczekiwaniu na premierę filmu „Hobbit: Bitwa Pięciu Armii”.

Pani Sarah Dunn udostępniła jej ulubione zdjęcie Richarda Armitage’a z tegorocznej hobbitowej sesji.
Źródło
***
Wygląda na to, że Richard Armitage zaczął dość pracowicie dzień, rozpoczynając swój „press tour”, o czym sam poinformował na swoim twitterze. 

Zastanawiam się, czy te zapiski, które leżą obok stóp pana Armitage’a to jego harmonogram wywiadów. 



A dla przypomnienia podaję, że dzisiejszą światową premierę „Bitwy Pięciu Armii” można oglądać na żywo tutaj lub tutaj

Zielony dywan już czeka. :-)

Moja nowa RA – tapeta na grudzień 2014r.

Skoro nowy miesiąc to, jak to stało się moim zwyczajem w tym roku, pożegnam tapetę z zeszłego miesiąca i powitam nową z ….

Na dobry początek tygodnia (#31)…

… Sir Guy.


Bo stęskniłam się za tym dumnym, zamyślonym rycerzem.  

Miłego tygodnia Wszystkim!

czwartek, 27 listopada 2014

Richard Armitage na okładce magazynu DAMAN.

Źródło

Być fanem pana Armitage’a lub warto próbować coś zmienić.

Jak zapewne wiecie na pasku bocznym bloga pod hasłem „GDZIE MOŻNA ZOBACZYĆ PANA ARMITAGE’A W POLSKIEJ TV” jest link, który odsyła do programu tv na stronie Teleman.pl.


I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że przy nazwisku pana Armitage’a była informacja, że jest on amerykańskim politykiem. I przyznać muszę, że informacja ta troszkę mnie irytowała. A skoro jestem fanem „well wisher” pana Armitage’a postanowiłam, że spróbuję to zmienić. Napisałam mail do redakcji z prośbą o korektę błędnych informacji. Jednak nie doczekałam się ani poprawienia danych, ani odpowiedzi na maila. Wobec powyższego obiecałam sobie, że dziś wieczorem poproszę Was o pomoc uznając, że być może większa ilość maili skłoni redakcję do zmian. Jednak rano postanowiłam ponowić maila, i oto jaką otrzymałam odpowiedź.


A dlaczego o tym piszę? Bo to jest dowód na to, że warto próbować coś zmienić. 

środa, 26 listopada 2014

Głosuj na pana Armitage'a.



Wygląda na to, że mój nasz ulubiony aktor, Richard Armitage, potrzebuje naszych głosów w turnieju BBC America's Anglo Fan Favourites. Głosować należy tutaj.


"Książę z lawendowych pól", fanfik autorstwa Kate. Część 22.


Notka: Autorem tego opowiadania jest Kate, która publikuje swoje opowieści naWattpad. Prace Kate znajdziecie tutaj. Opowieść, "Książę z lawendowych pól" zainspirowana jest postacią Johna Standringa granego przez Richarda Armitage’a w serialu „Sparkhouse" polski tytuł ”Dom na wrzosowisku” i nie ma na celu naruszenia praw autorskich.
------------------------

Poprzednia, dwudziesta pierwsza część tutaj.



- Mogę? – powtórzyła kobieta – Czy mam tak stać aż do wieczora?
- Czego chcesz? – warknęłam – Nie masz prawa…
- Posłuchaj, dziecko, nie wiem, co tu robisz, czy sprzątasz u niego, gotujesz, ale chcę rozmawiać z Johnem.
Jej słowa mną wstrząsnęły. Ja sprzątaczką u Johna? Kucharką!? Przyjechała tu nagle, bez zaproszenia, kompletnie niechciana, i wchodzi z butami w nasze życie, zachowując się bezczelnie!
- Kochanie, Vincent po nas przyszedł? – krzyknął z kuchni John.
- Kochanie!? – syknęła.
- Wyjdź z naszego domu.
- Katie, głos straciłaś? – usłyszałam dobiegający z kuchni dźwięk odsuwanego krzesła i kroki, które nagle ustały – Co tu się… Mój Boże… Carol…?
Odwróciłam się w jego stronę i widziałam, jak zbladł. Wyglądał, jakby ujrzał ducha, w jego oczach pojawiło się coś jakby przerażenie. Złapał się ręką za futrynę i patrzył na nią uparcie. Kompletnie nie wiedziałam, co robić, co się dzieje, czy zatrzasnąć przed nią drzwi, czy wyjść…
- John… Zmieniłeś się – powiedziała z lekkim uśmiechem, a na jej twarzy malowała się irytująca pewność siebie.
- Czego chcesz? – szepnął, cofając się o krok.
- Wróciłam… do ciebie – odparła, niczym niewzruszona – Chcę porozmawiać.
- Wyjdź! – krzyknęłam, zaciskając dłoń na klamce – Nie chcę cię tu widzieć!
- Kim ty jesteś, żeby tak do mnie mówić, smarkulo!? Nie przyjechałam tu do ciebie.
Obejrzałam się na Johna, czekając na jego reakcję. Bałam się. Chciałam, żeby obronił mnie, wyrzucił ją, powiedział co o niej myśli, ale on… Patrzył na nią. Nie wierzyłam w to. Byłam w nie mniejszym szoku niż on, w dodatku Carol obrażała mnie przy nim, a on nie reagował. Tak mocno mnie rozczarował… Normalnie sama wyrzuciłabym ją z domu, próbując go uchronić, ale dotarło do mnie, że w tym związku to nie ja jestem facetem, i mimo jego ciężkich przeżyć w przeszłości nie mogę ciągle mu matkować i chronić go przed wszystkim, szczególnie jeśli sytuacja jest ciężka dla nas obojga. Zacisnęłam zęby i przeszłam obok niego jak błyskawica, wchodząc do łazienki i zatrzaskując za sobą drzwi. Usiadłam na brzegu wanny i trzęsłam się z wściekłości. Jak ta kobieta mogła mieć taki tupet? Pojawiać się tu po latach, jakby nic się nie stało…

Dokładnie za miesiąc polska premiera filmu „Hobbit: Bitwa Pięciu Armii”.

Opublikowanie przez CBMTrailers poniższego widea zawierającego trzy spoty telewizyjne do trzeciej części filmowego „Hobbita” jest świetną okazją do przypomnienia, że w naszym kraju premiera tego filmu będzie miała miejsce dokładnie za miesiąc, czyli 26 grudnia (chociaż w moim mieście dzień później).



Tak, wygląda na to że miłośników Thorina czekają ciężkie chwile. 


I muszę przyznać, że wciąż jedynym polskim plakatem jaki udało mi się znaleźć jest ten poniżej.

Ale mam nadzieję, że wkrótce pojawią się inne plakaty, być może któreś z tych, oraz że pamiętacie o tym wspólnym projekcie.

wtorek, 25 listopada 2014

Zdjęcia Richarda Armitage’a autorstwa pani Leslie Hassler do kupienia.

O czym poinformowała sama autorka zdjęć na swoim facebookowym profilu. Zdjęcia można zobaczyć i zamówić tutaj. I jak zapewne zauważycie są tam również i takie, które nie były jeszcze publikowane. Mnie zachwyciło to poniższe.

poniedziałek, 24 listopada 2014

Trzecie zdjęcie Richarda Armitage’a autorstwa pani Sarah Dunn.


Mnie na tym zdjęciu bardzo podobają się śmiejące się oczy mojego ulubionego aktora. :-) 

Na dobry początek tygodnia (#30)…

Dziś będzie troszkę nietypowo, ponieważ nie będzie tu zdjęcia mojego ulubionego aktora, Richarda Armitage’a, bądź też screenu z postacią graną przez niego. Dziś chciałabym Wam zaproponować do posłuchania jedną piosenkę. Piosenkę, na którą trafiłam kiedy dotarło do mnie, że piosenką promującą trzecią część Hobbita będzie „The Last Goodbye” Billy'ego Boyda, i kiedy znalazłam informację, że Billy Boyd jest członkiem zespołu Beecake. Zatem posłuchajcie ich utworu „Please Stay”, który urzekł mnie od pierwszego usłyszenia.


Miłego tygodnia Wszystkim!

niedziela, 23 listopada 2014

Kolejne zdjęcie pana Armitage’a z cyklu „jak ukryć brodę” :-)

Moja Thorinowa sobota.

Wczoraj postanowiłam zrobić coś tylko dla siebie i obejrzałam „Hobbit: Pustkowie Smauga” w wersji rozszerzonej. Całkiem fanie się oglądało, i już pomijam fakt, że troszkę szczegółów nie pamiętałam. ;-) A i niektóre mocno mnie zaskoczyły. 
Richard Armiatge jako Thorin Dębowa Tarcza w filmie „Hobbit: Pustkowie Smauga” wersja rozszerzona.  Scena z Mrocznej Puszczy. Mój screen. 
Ale przyznać też muszę, że potrzebowałam sobie zrobić przerwę i to znacznie wcześniej aniżeli przy zmianie płyty CD. ;-)

A kiedy wróciłam do rzeczywistości to spotkała mnie niespodzianka, bo mój ulubiony aktor udostępnił kolejne zdjęcie autorstwa Sarah Dunn, a które jest jego zwycięzcą w konkursie  #‎beardbegone. 



Pierwszą moją myślą było, że stylizacja jest zupełnie inna od tej proponowanej przez RA ;-) A drugą, że na tym zdjęciu RA ma spojrzenie w stylu George’a Michaela z czasów albumu „Older” ;-) ( ale to mój pokręcony umysł). A szukając pozytywów na tym zdjęciu, to jest kolejne zdjęcie pięknej dłoni Richarda Armitage’a. ;-)


środa, 19 listopada 2014

"Książę z lawendowych pól", fanfik autorstwa Kate. Część 21.



Notka: Autorem tego opowiadania jest Kate, która publikuje swoje opowieści na Wattpad. Prace Kate znajdziecie tutaj. Opowieść, "Książę z lawendowych pól" zainspirowana jest postacią Johna Standringa granego przez Richarda Armitage’a w serialu „Sparkhouse" polski tytuł ”Dom na wrzosowisku” i nie ma na celu naruszenia praw autorskich. 
-----------------------------

Poprzednia, dwudziesta część tutaj.


Odkąd do Terrington zawitała moja ciotka, miałam przeczucie, że wydarzy się coś więcej. Jej propozycja pracy była zbyt nierealna i piękna, i wszystko układało się zbyt dobrze, żeby mogło tak zostać. Nie myliłam się – już dzień po jej przyjeździe, gdy jedliśmy wraz z nią obiad w moim domu, gdzie nas zaprosiła, do drzwi zapukała pani Jones. Otworzył jej John.
- Czego pani od nas chce? – warknął – Proszę wyjść i nie zbliżać się do naszego domu!
- Kochany, wysłuchaj mnie! – kobieta niespodziewanie zalała się łzami – Miejcie litość dla mojego dziecka! Przez was musi się ukrywać, wyjechała w świat, zostawiła dzieci, a do mnie policja ciągle przychodzi!
- Litość? Pani raczy żartować! – John wybuchnął, widziałam po nim że jest niesamowicie wściekły – Sarah chciała skrzywdzić moją narzeczoną, groziła jej i została przyłapana przy naszym domu z ostrym narzędziem! Mało pani!? Śmie pani przychodzić i mówić, że to przez nas!?
- Litości! Ona zrozumiała, na wie, że źle zrobiła, wie że tak nie wolno i musi przeprosić.
- Przeprosi w sądzie – wtrąciłam się – Proszę dać nam spokój.
- Zaraz, Katie, to ta wiejska latawica? – zaciekawiła się ciotka – Ta, co to chciała twojego Johna do łóżka zaciągnąć?
- Tak, ciociu, i matka tej… Tej, która mnie nęka.
- Podejdź no, diablico! Nie wstydź ci nachodzić te biedne dzieci? Wstydu nie masz, wieśniaczko!
- Nie z tobą rozmawiam, lafiryndo! – odgryzła się Jones.
- JA lafiryndą!? – oburzyła się Josephine – JA!? TYLKO moja bratowa ma prawo mnie tak nazywać!
- Lafirynda! Pusta, stara torba!
- Proszę się wynosić! – wrzasnął John – Albo i do pani wezwę policję!
- Zlituj się! – kobieta padła na kolana i złapała go za ręce – Nie wytrzymam tego! Nie rób mi więcej krzywdy!
- Nazwała mnie pustą lafiryndą! – krzyknęła Josephine, chwytając panią Jones za włosy – Starą torbą! Zabiję ją!
Obie kobiety rzuciły się na siebie, szarpiąc się i krzycząc przeróżne wulgarne określenia. Ciotka pchnęła Jones na podłogę i uklękła przy niej, chwytając ją za poły płaszcza i szarpiąc.
- Kryminalistki! Ty i twoja córka! Patologia!
- Puść mnie, głupia babo!
- Przeproś mnie, ladacznico!
- Nigdy!
- Radzę pani posłuchać – powiedział John – Ciocia nie żartuje.
- Prze… przepraszam! – ryknęła upokorzona Jones – Wystarczy!?
- Puszczalska krowa! – ciotka szarpnęła nią ostatni raz i podniosła się z podłogi.
- O ty…
- Proszę liczyć się ze słowami! – zastrzegłam – I niech pani już wyjdzie, proszę.
- Miej litość – kobieta spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem, gdy John prowadził roztrzęsioną ciotkę do kuchni – My bez Sarah bardzo cierpimy, dzieci płaczą po nocach…
- Proszę pani, Sarah mnie skrzywdziła, myśli pani że ja nie cierpię? Ja boję się wyjść sama z domu, bo wiem że ktoś może mnie zaatakować!
- Ona już tego nie zrobi, przysięgam. Tylko wycofaj to oskarżenia. Nie niszcz jej życia…
- Ona SAMA je sobie zniszczyła! Nie widzi pani, co się stało z pani córką? Stoczyła się na samo dno, a teraz próbuje jeszcze mnie zniszczyć życie! Ja mam jej pomóc?
- Pomyśl o jej dzieciach…
- A pani niech o mnie pomyśli! – krzyknęłam, wytrącona z równowagi – Straciłam moje dziecko, a Sarah rozpowiadała po całej wsi, że je usunęłam, by wzbudzić litość. To najgorsza podłość!
- Ona żałuje, naprawdę! – lamentowała pani Jones – Proszę, zapomnij o tym i daruj jej!
- Niech pani wyjdzie.
- Ulituj się!
- Proszę wyjść, to może nad tym pomyślę.
- Dziękuję, dziękuję! – Jones otworzyła oczy szeroko ze zdumienia – Niech ci Bóg to wynagrodzi! Niech ci ześle zdrowe dzieci!
Popatrzyłam na nią z niedowierzaniem. Jak w tej sytuacji śmiała życzyć mi zdrowych dzieci!? Trzeba mieć tupet! Albo zupełną pustkę w głowie, o co najbardziej mogłam posądzać tę kobietę.
- Proszę opuścić nasz dom! – zagrzmiał John, wchodząc do pokoju.
- Ladacznica i kryminalistka! – fuknęła jeszcze Josephine – Trzymaj się od mojej bratanicy z daleka!