poniedziałek, 13 października 2014

Na dobry początek tygodnia (#24)…

… Słodki Harry Kennedy grany przez Richarda Armitage'a, bo uwielbiam ten uśmiech.





Miłego tygodnia Wszystkim!

Dzisiejszy post zawiera moje screeny z serialu: “The Vicar of Dibley Christmas Special. The Handsome Stranger”.

piątek, 10 października 2014

"Play in the room of the Gods"....

Głos Richarda Armitage’a w kampanii dla New Zealand 100%Pure - "Every day a different journey."


Słuchając i porównując z poprzednim udźwiękowieniem  dla New Zealand 100% Pure mam wrażenie, że w głosie pana Armitage’a słychać głos Proctora.  

środa, 8 października 2014

"Książę z lawendowych pól", fanfik autorstwa Kate. Część 15.


Notka: Autorem tego opowiadania jest Kate, która publikuje swoje opowieści na Wattpad. Prace Kate znajdziecietutaj. Opowieść zainspirowana jest postacią Johna Standringa granego przez Richarda Armitage’a w serialu „Sparkhouse" polski tytuł ”Dom na wrzosowisku” i nie ma na celu naruszenia praw autorskich. 

-------------------

Poprzednia, czternasta część tutaj.



Obudziłam się z ogromnym moralnym kacem. Czułam się okropnie, jak jeszcze nigdy w życiu, ale nadal nie wiedziałam, na kogo jestem bardziej wściekła, pierwszy raz czułam w sobie aż tyle sprzeczności. Powoli dochodziło do mnie co prawda, że to JA zawaliłam, ale czułam się egoistycznie urażona wybuchem Johna. Tak, doskonale wiedziałam że miał rację, ale bolało mnie to, że tak po prostu wyszedł. Nie byłam świadoma, że ta jedna rzecz tak bardzo go wzburzy… Zaczęłam zastanawiać się, jak ja zareagowałabym na jego miejscu. Na pewno byłoby bardzo emocjonalnie i głośno. Ale czy John nie przesadził? Odruchowo odwróciłam się tak, jak to robię zawsze rano, by go przytulić. Doskonale wiedziałam, że go nie ma, ale to było silniejsze ode mnie. W tym momencie zrozumiałam, że to TYLKO moja wina. Zawiodłam go po raz kolejny, jak zwykle chciałam dobrze, a wyszło tragicznie. Miałam tylko nadzieję, że John tak łatwo nie przestanie mnie kochać i będzie mi wybaczał moje wszystkie nietakty i błędy, bo przecież nie robiłam nic umyślnie. Nie potrafiłabym go skrzywdzić z czystym sumieniem, i doskonale o tym wiedział. Ale ja mimo wszystko byłam pełna wyrzutów sumienia. Nie wiem jak to zrobiłam, ale zwlokłam się z łóżka, choć ledwo mogłam patrzeć na siebie w lustrze, i poszłam do cukierni. Tam zebrałam wszystkie swoje siły i udawałam, że jest dobrze. Głupio mi było mówić o tym Jackmanowi, choć on powinien być drugą zaraz po Johnie osobą, która dowiedziałaby się o moim awansie i, co za tym idzie, odejściu z cukierni. Ja jednak bałam się mu cokolwiek powiedzieć, i prawdę mówiąc po głowie chodziła mi nawet rezygnacja z pracy w redakcji. Skoro do tej pory przysparzała mi więcej problemów, niż korzyści – najpierw Hugh, teraz to… Byłam o krok od zakończenia mojej przygody z dziennikarstwem. Tak, zdecydowanie już postanowiłam – skończę z tym i będę żyła spokojnie na wsi z Johnem. Zrobiło mi się nieco lżej z tym postanowieniem, i to też utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie powinnam nic mówić panu Jackmanowi. Od razu po wyjściu z pracy poszłam do Johna, jednak nie było go jeszcze w domu. Rozejrzałam się trochę; w kuchni stało kilka pustych puszek po piwie i niedokończona zupa. Nachyliłam się nad talerzem i powąchałam – okazało się, że to jakieś paskudztwo z proszku. Musiał to jeść przeze mnie! Okropność. W pokoju kanapa była rozłożona i rozgrzebana była na niej pościel, na podłodze obok leżały jego wczorajsze ubrania. Wzięłam je w rękę i siedziałam tak dłuższą chwilę, dopóki nie usłyszałam pukania do drzwi. Ściskając jego bieliznę i koszulę otworzyłam i myślałam, że wybuchnę – za progiem stała Sarah Jones.

niedziela, 5 października 2014

środa, 1 października 2014

"Książę z lawendowych pól", fanfik autorstwa Kate. Część 14.


Notka: Autorem tego opowiadania jest Kate, która publikuje swoje opowieści na Wattpad. Prace Kate znajdziecie tutaj. Opowieść zainspirowana jest postacią Johna Standringa granego przez Richarda Armitage’a w serialu „Sparkhouse" polski tytuł ”Dom na wrzosowisku” i nie ma na celu naruszenia praw autorskich. 
------------------

Poprzednia, trzynasta część tutaj

- Coś ty narobiła! – John był zdenerwowany i ledwo nad sobą panował.
- Ja!? Co ja mam z tym wspólnego?
- To TWOJA ciotka i TWOJA matka!
- Nie kazałam im tu przyjeżdżać!
- Ale musisz coś wymyślić! – syknął – Albo pójdę stąd i tyle mnie zobaczysz! Za dobrze pamiętam, co obie o mnie sądzą!
- John, ogarnij się! Jesteś mężczyzną! – krzyknęłam, ciągnąc go za rękaw w kierunku domu – Nie bądź rozkapryszonym dzieckiem!
- JA!?
- Dobrze, przepraszam. Przepraszam, wiem co czujesz, ale będę przy tobie, czy kiedykolwiek cię zostawiłam? John, nie dam im cię skrzywdzić, zrozum to!
- Mam po prostu dość obrażania mnie. Nie pamiętasz, co…
- Pamiętam – przerwałam mu – Ale to się nie powtórzy. Idziemy. Pamiętaj, że cię kocham.
Z drżeniem serc podeszliśmy pod dom. Stanęliśmy pod oknem i chwilę słuchaliśmy ożywionej dyskusji. John patrzył na mnie z przerażeniem.
- Ona z nim sypia, Josephine! – wrzeszczała moja mama – TU, w MOIM domu!
- Tylko sypia? Kochanieńka, przesadzasz! Taka piękna dziewczyna i nie może namówić chłopca do seksu… Muszę z nią porozmawiać, to wstyd żeby tylko tu sypiał.
- Ty głupia, stara latawico!
- Ależ skarbie, to jednak moja siostra, nie mów tak na nią – uspokajał sytuację ojciec – Poza tym Kate jest dorosła i…
- Zamilcz! Jesteś taki sam jak twoja puszczalska siostrzyczka!
- Ja jestem puszczalska? – ciotka wybuchnęła głośnym śmiechem – A ty jesteś hipokrytką! Mój biedny braciszek, gdyby pojechał ze mną w świat kilkadziesiąt lat temu, miałby na koncie dziesiątki takich jak ty! Nie dość, że ograniczyłaś biednego Jeremy’ego, to zabraniasz bawić się życiem swojemu dziecku!
- Josephine, może dość już tych mądrości – tato czuł się chyba nieco skrępowany kłótnią dwóch najbliższych sobie kobiet – Usiądźmy i poczekajmy, aż Kate z Johnem przyjdą. Może napijemy się czegoś mocniejszego. Sharon?
- Daj mi wódki. O ile ten… John wszystkiego nie wypił – warknęła mama.
- Dla mnie też, braciszku. A kim jest ten tajemniczy John? Kiedy byłam u naszej Katie ostatnio, był tu taki jeden, przygarbiony, nie za ładny, kędzierzawy, w brudnych ubraniach, ale tylko tu pracował, choć Katie twierdziła że to coś ważnego i że zniweczyłam jej wszystkie plany… Zaraz, on też miał na imię John!
Nie wytrzymałam dłużej. Mocno ścisnęłam Johna za rękę i weszliśmy do domu, gdzie ciotka i mama właśnie wychylały po kieliszku wódki.
- TO jest John, ciociu – powiedziałam ostro – Ten sam, którego wtedy obraziłaś.

Hobbitowe znaczki.

Podobnie jak w zeszłym roku również i w tym nowozelandzka poczta wyemitowała specjalne znaczki w związku z ostatnią częścią trylogii Petera Jacksona - „Hobbit:Bitwa Pięciu Armii”. Więcej informacji tutaj.



Moja nowa RA – tapeta na październik 2014r.

W tym miesiącu na moim pulpicie będzie gościł…