wtorek, 13 czerwca 2017

Czekając na filmy pana Armitage’a.

Czekając na datę pojawienia się w naszych kinach najnowszych filmów z udziałem pana Armitage’a, przyszło mi do głowy jedno pytanie. Co jeśli okazałoby się, że każdy z trzech filmów:




można by było zobaczyć w tym samym czasie? Który film wybralibyście do obejrzenia? Słowem, na który z nich najbardziej czekacie?

15 komentarzy:

  1. Ciężki wybór! Ciągnęłabym zapałki o 3, różnych długościach (po wcześniejszym ustaleniu jaka długość przypada każdemu z tych filmów) :P i wtedy los by zadecydował :P :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdanie się na los, to jakieś rozwiązanie. :-) I faktycznie to trudny wybór, bo każdy z tych filmów jest z zupełnie innej kategorii. Ja wahałabym się pomiędzy „Pielgrzymką” a „Sleepwalkerem”.

      Usuń
  2. To proste. Maraton. Nie ma innego wyjścia.:)
    A poważniej, to najbardziej czekam na "Brain on Fire". "Pielgrzymka" jest na drugim miejscu. Natomiast trzecia z propozycji ... cóż ... Trailer jest obiecujący i intrygujący, ale nie wiem czemu mam nieodparte wrażenie, że wbrew temu, co zaprezentowano, ten film będzie dość przewidywalny i, co więcej, oparty na zgranym motywie. Ale może niesłusznie uprzedziłam się.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Maraton, dokładnie tak Eve :D

      Usuń
    2. Bo maratony są super.:) Np. maraton z Lucasem ... hmmm ...

      Usuń

    3. Maraton? Hmm…to byłoby ciekawe rozwiązanie, pod warunkiem, że naprawdę nie emitowaliby tych filmów w jednym czasie. ;-)
      Czyli u Ciebie na pierwszym miejscu jest Tom Cahalan dopiero później Raymond De Merville. U mnie z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu jest na odwrót.
      Od kilku dni obiecuję sobie maraton a panem Thorntonem, ale wciąż mi nie wychodzi… a Lucas… no cóż przez Daniela jakoś wydaje się tak bardzo odległym…

      Usuń
    4. Czas to jeszcze małe zmartwienie. Siedzenie plackiem w kinie przez tyle godzin? Nawet w towarzystwie Toma, Raymonda i Scotta mogłoby być ciężko.:)
      Tom jest bezapelacyjnie na pierwszym miejscu. Raymond też jest interesujący (choć z zupełnie innych przyczyn), ale musi poczekać na swoją kolejkę.
      Maraton z Lucasem obiecuję sobie od ... nie pamiętam już odkąd.:) Doba jest zdecydowanie zbyt krótka.

      Usuń
    5. No fakt, mogłoby być ciężko wysiedzieć, ale jakaż RAdość dla serducha. :-)
      Nie wiem dlaczego tak jest ale z wiekiem doba robi się jakby krótsza. Ech…

      Usuń
    6. Może dyplomatycznie pozostańmy przy tym, że to RAdość dla serducha ( inne organy przemilczmy:).
      Niestety też nie znam wyjaśnienia dlaczego im jesteśmy starsze, tym Ziemia szybciej obraca się.:)

      Usuń
    7. Bo tego nie da się wytłumaczyć ;-)

      Usuń
    8. Jedynie przyjąć z pokorą.:))

      Usuń
  3. Bierę Pielgrzymkę w ciemno. Ryszard jako rycerz nie do odpuszczenia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Nawet jeśli ten rycerz (jak powiadają) to chodzące zło. ;-)

      Usuń

Nadrzędną zasadą tego bloga jest szacunek dla pana Armitage’a, dla autorki bloga, jak również dla komentujących, którzy pozostawiają tu komentarz. Zostawiając swój komentarz zobowiązujesz się postępować zgodnie z tą zasadą. Autorka bloga zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarza, który wg jej uznania będzie naruszał powyższe zasady.