sobota, 4 kwietnia 2015
czwartek, 2 kwietnia 2015
Happy Easter od pana Armitage'a.
Happy Easter pic.twitter.com/Reb6nxOUsu
— Richard Armitage (@RCArmitage) kwiecień 2, 2015
Wprawdzie do świętowania jeszcze troszkę czasu pozostało,
ale taka piękna „kartka” nie może czekać tak długo. :-)
Moja trzecia rocznica bloga!
Wczoraj minęły trzy lata odkąd
zdecydowałam się opublikować pierwszego posta na tym blogu. To doprawdy dziwne
uczucie…
Kilka tweetów z dzisiejszego #AskArmitage.
.@OlivierAwards #AskArmitage join me in 30mins for some questions. My new friend "Lippy" won't be answering questions pic.twitter.com/R3UojsS6gB
— Richard Armitage (@RCArmitage) kwiecień 2, 2015
@OlivierAwards#AskArmitage dołączcie do mnie przez 30minut zadając pytania. Mój nowy
przyjaciel „Lippy” nie będzie odpowiadał na pytania.
wtorek, 31 marca 2015
Mój RA-alfabet. Literka A.
W oczekiwaniu na informacje dotyczące nowej roli pana Armitage’a dziś rozpoczynam nowy cykl postów pod tytułem "Mój RA-alfabet". Mam nadzieję, że również i dla Was zabawa literkami będzie przyjemnym doświadczeniem. :-)
Dziś literka A.
poniedziałek, 30 marca 2015
Olivier Awards, Twitter Q&A z panem Armitage’em.
We're hosting a Twitter Q&A with Best Actor nominee @RCArmitage this Thursday! Submit questions with #AskArmitage. pic.twitter.com/IJVL7259mH
— Olivier Awards (@OlivierAwards) marzec 30, 2015
piątek, 27 marca 2015
"Czarny anioł", fanfik autorstwa Kate. Część szósta.
![]() |
| Richard Armitage jako Sir Guy w serialu BBC "Robin Hood". Screen Kate. |
Notka: Autorem tego opowiadania jest Kate, która publikuje swoje opowieści na Wattpad. Prace Kate znajdziecie tutaj. Opowieść, "Czarny anioł" zainspirowana jest postacią Sir Guy'a Gisborne granego przez Richarda Armitage'a w serialu BBC "Robin Hood" i nie ma na celu naruszenia praw autorskich.
***
-
Gisbooorneee!!!
Dziki
wrzask szeryfa oderwał Guy’a od lektury; czytał właśnie stare rękopisy, które niegdyś
dostał od popa, więzionego przez szeryfa. To zwyczajne, nic nie warte listy,
ale jemu nie chodziło o treść – po prostu powoli rozszyfrowywał cyrylicę, a że
dawno już nie miał z nią styczności, przypominał sobie ruski język. Sam nie
wiedział, po co to robi, ale przy tym powoli zaczynało brakować mu Anastazji.
Pomyślał sobie, że może wystarczy już bezcelowego karania jej, teraz jednak
musiał iść do Vasey’a.
-
Gdzie byłeś!? – wrzasnął szeryf, gdy Guy przekroczył próg jego komnaty.
- U
siebie – syknął rycerz – Potrzebujesz czegoś, panie?
-
Zobacz! Zobacz, Gisborne! Służba jest NIEUDOLNA! Prosiłem o wino, a co
dostałem? Co, Gisborne?
- Nie
wiem.
-
Mleko, czarny baranie!!!
Guy
przewrócił oczami. Nie wierzył, że Vasey wzywa go z powodu… MLEKA! To tak
niedorzeczne, że ledwo powstrzymał się od parsknięcia śmiechem.
-
Istotnie, to wielka zniewaga – westchnął – Jak mogę ci pomóc, panie?
-
Przyprowadź mi tą, która przyniosła mi to świństwo – szeryf wychylił mleko
jednym łykiem – Już!
- Z
przyjemnością będę oglądał, jak zawiśnie.
Guy
obrócił się na pięcie i skierował się do kuchni. Szeryf doprowadzał go do
szału, wzywał z powodu nieważnych błahostek, wyżywał się na nim, poniżał – a
przecież był w swoim mniemaniu wybitnym rycerzem, który miał większe
predyspozycje do bycia szeryfem niż łysa gnida, która zatruwała mu życie!
-
Joan – zawołał, widząc zarządczynię służby przy drzwiach kuchni.
-
Witaj, sir Guy – skłoniła się – W czym mogę pomóc?
-
Joan, Vasey prosił o wino, a dostał mleko – Gisborne uśmiechnął się z ironią –
Służąca, która mu je dostarczyła, ma natychmiast się u niego zjawić.
-
Wybacz, panie, gdybym wiedziała…
- Jak
dla mnie, możecie podać mu nawet truciznę. Przynajmniej nie będzie mnie wzywał
w tak bzdurnych sprawach.
- Jak
sobie życzysz, panie – Joan odwzajemniła jego uśmiech; była jedyną osobą, którą
Gisborne jako tako szanował, i która mogła sobie pozwolić na odrobinę żartów w
jego obecności. Znała go długo i wiedziała, kiedy i na co może sobie pozwolić –
Już wołam nieposłuszną służącą – dodała.
-
Wspaniale.
Joan
otworzyła drzwi do kuchni i rozkazała jednej z dziewcząt natychmiast udać się
do szeryfa. Gisborne zmierzył służkę z góry do dołu – nie znał jej imienia, ale
kojarzył ją z wyglądu. Nie myślał jednak o niej; wszedł do kuchni i stanął
pośrodku, rozglądając się dookoła.
-
Anastazja! – krzyknął donośnie.
Dziewczęta
zamarły. Patrzyły na jego surową twarz i bały się nawet poruszyć. Brigitte
spuściła wzrok, nie mogąc na niego patrzeć. Czego ten potwór mógł chcieć od jej
przyjaciółki? Wprawdzie od paru dni unikała jej, nie chcąc rozmawiać z nią o
tym, co zaszło – a właściwie co nie zaszło w jego komnacie, ale nadal była jej
najbliższą przyjaciółką i bała się o nią. Nie chciała, by Gisborne skrzywdził
ją w jakikolwiek sposób.
-
Anastazja!!!
Rusinka
usłyszała go już za pierwszym razem, jednak bała się mu pokazać. W końcu jednak
wyszła na środek i dygnęła przed nim; Guy skinął głową, pokazując na drzwi, i
bez słowa wyszedł. Anastazja zebrała się w sobie i postanowiła stawić mu
wreszcie czoła. Od kilku dni dotkliwie za nim tęskniła, a jednocześnie chciała
wykrzyczeć mu prosto w twarz, co myśli o jego zachowaniu. Może teraz jest odpowiedni
moment… Wiedziała, że nie ma do tego prawa jako zwykła służąca, ale nie miała
nic do stracenia. Teraz, kiedy wiedziała już, że go kocha, wszystko jej było
jedno. Mógł ją nawet kazać powiesić, mógł zabić ją własnoręcznie – bez niego
jej życie i tak było bezwartościowe. Gdyby nie Guy, uciekłaby stąd. Poprosiłaby
Robina, żeby pomógł jej wrócić do rodziny. Nie chciała jednak tego, pragnęła
spróbować dotrzeć do niego, do jego duszy, dlatego podążyła tuż za nim do jego
komnaty. Nie bała się już niczego.
- Sir
Guy – szepnęła drżącym głosem, gdy zamknęła za sobą drzwi i byli sami w
pomieszczeniu – Jestem.
środa, 25 marca 2015
Światowy Dzień Czytania Tolkiena.

Prawdę mówiąc nie miałam w planach go obchodzić, ale dziś rano mój kolega zwrócił mi dawno pożyczoną dla jego syna książkę J.R.R.Tolkiena „Hobbit czyli tam i z powrotem” w przekładzie pani Marii Skibniewskiej. Następnie w moim radiu usłyszałam, że dziś jest Światowy Dzień Czytania Tolkiena. Cóż mi pozostało uczynić wobec takiego splotu wydarzeń? Wzięłam książkę do ręki, przewertowałam kilka kartek i …
poniedziałek, 23 marca 2015
Na dobry początek tygodnia (#45)…
Troszkę poezji w interpretacji mojego naszego ulubionego aktora, Richarda Armitage’a.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

.png)
