poniedziałek, 15 lutego 2016

Mój RA-alfabet. Literka „K”.

Kontynuacja z tego miejsca. 

Dziś literka „K”. Ta literka kojarzy mi się z kilkudniowym zarostem na twarzy pana Armitga’a. Tutaj jakiś czas temu zachwycałyśmy krótkim zarostem mojego naszego ulubionego aktora, zatem dziś tylko jedno zdjęcie. 
Richard Armitage podczas premiery filmu „Hobbit. Bitwa Pięciu Armii”. Los Angeles 9 grudnia 2014r. 

To zdjęcie przycięte przeze mnie.



Napisałam jedno zdjęcie? Och to nie był dobry pomysł, bo wybór był naprawdę trudny. ;-) To może jeszcze jedno zdjęcie z marca 2014 roku, podczas uczestnictwa RA w programie telewizji śniadaniowej „This Morning”.
To zdjęcie przycięte przeze mnie. 


Do następnej literki. :-)
Ideę tego postu zaczerpnęłam z tego miejsca, za zgodą autorki dodam.

20 komentarzy:

  1. Oj zarost, tak, tak. Lubię bardzo męski zarost ;-) zarówno krótszy jak i ten dłuższy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten krótszy zasili dziś wyrazy na literę „k” ;-)

      Usuń
  2. Och ... zawiesiłam się. A jak wróciłam do tamtego postu ... to zawiesiłam się jeszcze bardziej.:) To nie ta literka - zawieszanie będzie za jakis czas.:) Aniu, wybrałaś piękne zdjęcia. Początek tygodnia od razu inaczej wygląda.:)
    Dodam od siebie jeszcze:
    „K” jak klasyczna elegancja.
    „K” jak krasnolud w królewskiej koronie, który już posłużył się kluczem do Ereboru.
    „K” jak komandos kapitan Macalwain i kompetentny księgowy H. Keenedy.
    „K” jak kary koń Guy’a.
    „K” jak kaszkiet Moneta, kieliszek Mulligana, kapelusz Portera, koszmary Lucasa, kosz z owocami pana Thorntona, kamień chroniony (?) przez Raymonda i poszukiwany przez Daniela kret.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak kompletnie zapatrzyłam się, że zmieniłam Harry'emu nazwisko.:)) Oby mi wybaczył.:))

      Usuń
    2. Nic dodać, nic ująć ^^

      Usuń
    3. Piękne skojarzenia Eve! Dzięki :-)
      Jestem pewna, że Harry byłby szczęśliwy mogąc być w takim towarzystwie

      Usuń
    4. I jeszcze mógłby przeprowadzić audyt w jednostce kapitana ujawniając wszelkie przekręty, co skończyłoby się dobrze dla samego Maclawaina.:)

      Usuń
    5. Wierzę na słowo, bo Harry to dobry księgowy, ale z kapitanem Maclawainem niezbyt dobrze się znamy…

      Usuń
    6. A to przepraszam.:) Najważniejsze, że znasz Harry'ego i jego kokieteryjny wdzięk.:)

      Usuń
    7. Tak, bo to kochany słodki Harry :) I to ja przepraszam, że nie zdołałam zapoznać się z panem kapitanem ( choć nie wiem, czy mam czego żałować ;-))

      Usuń
    8. I do tego wodzący Geraldinkę ( i nie tylko) na poKuszenie.:) A kapitan ... cóż nie on jest tam najważniejszy. Niestety.:)

      Usuń
    9. tak też myślałam, zresztą źle pan kapitan skończył.
      Aż zatęskniłam za Harrym i tym jego kochającym, kokietującym spojrzeniem <3

      Usuń
  3. A Ryśkowi bardzo ładnie w zaroście ;-) wolę Go "z" niż "bez" :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie "z" niż "bez".:)

      Usuń
    2. To właśnie magia Rysia, któremu ładnie i „z” i z „bez”.

      Usuń
  4. Dla mnie literka "K" kojarzy się przede wszystkim z kameleonem.
    A poza tym z :
    - różnego rodzaju koszulami jakie nosił Richard lub jego postacie
    - kamizelkami, krawatami i kurtkami
    - krótkimi kruczo czarnymi włosami oraz kitką której nie znosiłam
    - klejem jaki miał nakładany na twarz przy tworzeniu Thorina
    - z armią kobiet które go uwielbiają i kochają
    - z kontaktem z fanami
    - z kiełbaską którą miał w ustach gdy otwierał drzwi Carol grając Johna Standring'a
    - z Keitem Allenem z Robin Hooda
    - kwiatami które dawał Katie Dartmouth
    - z filmem kostiumowym który tak kochamy
    - opowiadaniami na blogu Kate i Kasieńki które umilały nam czas i waszą ówczesną kawiarenką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och Paulo, jakie piękne skojarzenia <3 a czytając je to pojawiał się uśmiech to wzruszenie na powracające wspomnienia. Dzięki :*

      Usuń






























































    2. Jak powtarzały krasnoludy "at your service".



      Usuń

Nadrzędną zasadą tego bloga jest szacunek dla pana Armitage’a, dla autorki bloga, jak również dla komentujących, którzy pozostawiają tu komentarz. Zostawiając swój komentarz zobowiązujesz się postępować zgodnie z tą zasadą. Autorka bloga zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarza, który wg jej uznania będzie naruszał powyższe zasady.