Notka: Autorem tego opowiadania jest Kate, która publikuje swoje opowieści na Wattpad. Prace Kate znajdziecie tutaj. Opowieść zainspirowana jest postacią Johna Standringa granego przez Richarda Armitage’a w serialu „Sparkhouse" polski tytuł ”Dom na wrzosowisku” i nie ma na celu naruszenia praw autorskich.
---------------------
Poprzednia, szósta część tutaj.
Czegoś mi brakowało. Choć zawsze
budziłam się sama, to jednak poprzedniego wieczoru zasypiałam z Johnem… Teraz,
gdy z zamkniętymi jeszcze oczami wyciągnęłam rękę, miejsce obok było puste.
Poderwałam się szybko. Boże, czyżby przestraszył się, uciekł, zrezygnował…!?
Podeszłam do drzwi i już chciałam zbiec na dół, gdy usłyszałam kroki.
Uspokoiłam się – był… Odetchnęłam z ulgą. Cofnęłam się do sypialni i założyłam
na siebie jedną z sukienek, po czym zeszłam powoli po schodach. John siedział
na kanapie, popijając kawę z kubka. Gdy mnie zauważył, zarumienił się uroczo.
- Przepraszam, że się rządzę,
ale… Wiesz, jestem przyzwyczajony do wczesnego wstawania. Nie chciałem cię
budzić, zrobiłem sobie tylko kawę i chciałem na ciebie poczekać…
- Mogę się napić? – zapytałam,
siadając mu na kolanach i bez czekania na odpowiedź upiłam odrobinę.
- Jak ci się spało?
- Tak dobrze, jak jeszcze nigdy w
życiu. A tobie?
- Cudownie – przyznał – Choć
nieco dziwnie… Jesteś pierwszą osobą, z którą dzieliłem łóżko. To niesamowite
czuć w nocy bliskość kogoś, kogo się kocha… A kiedy rano obudziłem się,
patrzyłem na ciebie dość długo.
- I zauważyłeś coś ciekawego?
- Że jesteś piękna – odparł,
przeczesując moje włosy palcami – I bardzo lubię twoje usta.
- Usta?
- Kiedy śpisz, układają ci się
tak, jak do pocałunku… Przyznam się, że z tego skorzystałem.
- Ty draniu! Wykorzystałeś mnie
podczas snu! – roześmiałam się i zaczęłam łaskotać go po brzuchu.
- Sama się o to prosiłaś!
John położył mnie na kanapie i
teraz to on był górą; łaskotał mnie bezlitośnie. W pewnym momencie sukienka
podwinęła mi się, odsłaniając bieliznę. John znieruchomiał. Patrzył na mnie
dziwnym wzrokiem, jakby szukał potwierdzenia, zgody. Uśmiechałam się tylko,
więc on położył palce na moich biodrach i już po chwili poczułam, jak zsuwa mi
majtki w dół ud, przez kolana, łydki, a kiedy zdjął je zupełnie, ścisnął w
dłoni i rzucił za siebie. Rozsunął mi nogi i usadowił się między nimi, patrząc
mi w oczy. Zbliżał się do mnie coraz bardziej, aż poczułam jego rosnące w
błyskawicznym tempie podniecenie. Naprawdę mocno to poczułam. Chwyciłam go za
pasek od spodni i przyciągnęłam jeszcze bliżej. John wpił się w moje usta. Nie
dawał mi wytchnienia, ledwo mogłam oddychać pod jego naporem, ale było to
niesamowicie podniecające i cudowne uczucie. Wypchnęłam biodra w górę,
ocierając się o niego; John jęknął i opadł na mnie, ściśle przylegając do
mojego ciała. Sięgnęłam ręką do zapięcia jego paska, a on wtedy włożył rękę do
kieszeni. Ze zdziwieniem zauważyłam, że wyciąga z niej paczkę prezerwatyw.
- John… John co ty robisz? –
zapytałam, odsuwając go.
- Katie, wczoraj o tym
zapomniałem – wydyszał, kompletnie rozpalony – Ale dużo dziś rano myślałem, nie
chciałbym żebyś przeze mnie… Żebyś zniszczyła swoją karierę.
- John! – popchnęłam go, by
usiadł, a wtedy ja usiadłam przodem do niego na jego udach – Co ci przyszło do
głowy, co?
- Nie możesz zajść w ciążę, nie
teraz…
- Posłuchaj mnie: chcę mieć z
tobą dzieci. Dziś, jutro, za rok, nieważne. Chcę, i nie będę udawać że tak nie
jest. A ty, nie chcesz dzieci?
- Boże, Katie… Nie spodziewałem
się tego – szepnął – Jesteś pewna?
- Ja tak, a ty?
- Zawsze marzyłem o dzieciach…
- Więc odłóż to – wyrwałam mu
paczuszkę z dłoni i położyłam ją na stoliku – I rób, co należy, żeby je mieć.
Chcę stworzyć z tobą rodzinę, więc nie bawmy się w te bzdury.
Był wyraźnie zszokowany moją
otwartością w tej kwestii. Prawda była taka, że bałam się tego, ale byłam
przekonana, że John jest mężczyzną, z którym spędzę resztę życia, i pragnęłam
dać mu to, czego chciał. Wiedziałam, że dla faceta po trzydziestce stworzenie
rodziny jest priorytetem, a zresztą rozmawialiśmy kiedyś o dzieciach,
wiedziałam więc że są dla niego ważne. Nie do końca wyobrażałam sobie siebie z
wielkim, ciążowym brzuchem, ale przecież miliony kobiet zachodzą w ciążę i
jakoś z tym żyją. Nieważne. Kochałam go i chciałam być matką jego dzieci.
- Kate, jesteś przekonana…? –
zapytał cicho – Zastanów się…
Nie odpowiedziałam, tylko pocałowałam
go namiętnie, mierzwiąc jego włosy. Już zaczynałam rozpinać jego koszulę, kiedy
rozległ się dzwonek do drzwi. John próbował mnie zatrzymać, ale wyrwałam mu się
i obciągnęłam tylko szybko sukienkę, biegnąc nacisnąć klamkę. Obejrzałam się
tylko na Johna; uwypuklenie w jego spodniach zdradzało wszystko, ale chyba
zorientował się i przykrył je szybko poduszką. Z uśmiechem otworzyłam drzwi i…
zamurowało mnie.










