piątek, 12 maja 2017

Wielodniowe RA Wyzwanie, czyli rozpalić zRYSIOwanie. #20: Najlepszy fan-fik jaki kiedykolwiek czytałaś z udziałem RA lub postaci.



Kontynuacja z tego miejsca. Przypomnę, że pomysłodawczynią tego wyzwania jest Guylty, która prowadzi blog Guylty Pleasure.

#20:Najlepszy fan-fik jaki kiedykolwiek czytałaś z udziałem RA lub postaci (jeśli to możliwe, podajcie w komentarzu linki). 
Jakiś czas temu, tu na blogu, robiłam przegląd moich ulubionych fanfików związanych z postaciami granymi przez Richarda Armitage’a. I prawdę mówiąc od tamtego czasu niezbyt dużo zmieniło się w moim spojrzeniu na te opowiadania. Dla przypomnienia spis fanfików z sir Guy’em znajdziecie tutaj, z Johnem Standringiem tutaj, a z Thorinem tutaj

Dodam jeszcze, że na mojej liście ulubionych fanfików są opowiadania, które otrzymałam na moją skrzynkę mailową. Były to okołohobbitowe historie, jak również z sir Guy’em, Lucasem Northem, Johnem Mulliganem, J.Porterem, oraz z postaciami stworzonymi z myślą, że RA mógłby być taką postacią, były też opowiadania z samym RA. Zdaję sobie sprawę, że wczoraj napisałam, iż trudno mi zaakceptować parowanie realnych osób z RA i wciąż to podtrzymuję, jednak wśród tych które otrzymałam, były prawdziwe perełki. I mocno żałuję, że Autorki nie zdecydowały się na ich publikację gdzieś w sieci. 

Aktualizacja: jak obiecałam tutaj przejrzałam swoje foldery (dość chaotyczne foldery ;-)) i oto kilka tytułów opowiadań, gdzie inspiracją był pan Thornton i do których linki z jakiegoś powodu zapisałam. „A Heart for Milton” autorstwa TrudysTattle - tutaj, "In Consequence" autorstwa TrudysTattle- tutaj“Coming Home with Me” autorstwa Halo912-tutaj, “Speculation” autorstwa Leah147- tutaj.










35 komentarzy:

  1. Fanfik to dość indywidualna sprawa, bo jest prywatnym, osobistym spojrzeniem na daną postać. Dlatego też trudno oceniać je w jakiś obiektywnych kategoriach (chyba, że będziemy mówić np. o sferze językowej). Każdy odbiera RApostacie na swój własny sposób, "poprawia" je, zmienia, "dopisuje" wcześniejsze, lub późniejsze losy i to święte prawo autora/autorki. Do mnie, jako czytelniczki należy natomiast decyzja, czy zechcę podążać za cudzą wyobraźnią, czy też nie. Dlatego, gdy czasami czytam fanfiki (doba niestety wciąż ma tylko 24 godziny:), to starannie wybieram lekturę, omijając określone tematy i postacie. Tak. Postacie też, bo niektóre z nich, w moim przekonaniu, nie potrzebują alternatywy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że to my jako czytelnicy mamy wybór. Ale często jest tak, że podążamy za daną historią bo jest tak fascynująco napisana czy nawet jakiś jeden wątek, który sprawia, że nie można zrezygnować. Myślę, że osobnym dla nas problem jest dostępność takich opowiadań w naszym języku. Co do postaci, które nie potrzebują rozwinięcia czy zmiany ich historii to muszę przyznać, że dla mnie taką postacią jest pan Thornton. A może inaczej, wg mnie, nie potrzebuje on kogoś innego niż Margaretka, ale myślę że chciałabym móc przeczytać co było dalej. I tu biję się w piersi, że nie zrobiłam tu takiego przeglądu fanfików z jego osobą ( chyba muszę jeszcze raz przejrzeć folderki i zaktualizować post).

      Usuń
    2. I tu zgadzam się. Czytanie niektórych opowiadań jest jak wkładanie palca między drzwi - wiesz, że zaboli, ale z jakąś dziwną ciekawością brniesz dalej.
      Pan Thornton, podobnie jak Francis Dolarhyde i John Proctor, nie potrzebują poprawek. Wiem, że takie zestawienie może wydawać się szokujące, bo to SKRAJNIE różne osobowości. Jednak jako postać, każdy z nich jest zamkniętą i skończoną całością. Nie potrzebuje dopowiedzeń, wyjaśnień, dalszych losów - zupełnie niczego, bo o każdym z nich wszystko zostało powiedziane.

      Usuń
    3. Rozumiem co chcesz powiedzieć. I absolutnie zgadzam się, że te trzy postacie nie potrzebują poprawek. Niemożliwym jest napisanie dalszych losów dla Proctora i Fracisa, ale już dla pana Thorntona. Hmmm… tu mogłoby być dość ciekawie.

      Usuń
    4. Kto wie ... może byłoby to ciekawe. Ale i tak nie chciałabym wiedzieć.

      Usuń

    5. Rozumiem, wszak wciąż wybór należy do czytającego. :-)

      Usuń
  2. Ja rzadko czytuję fanfiki. Okazjonalnie. I tylko w sytuacji, gdy widzę od razu, że ktoś pisze świetnie stylowo i utrzymuje się w konwencji danego filmu lub powieści, której kontynuację tworzy.
    W sumie czytałam tutaj raz jedno opowiadanie, ale nie pamiętam ani Autorki ani tytułu. To nie był typowy fanfik, a raczej krótki tekst o Ryśku.

    Animka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo mi się podobał, żeby nie było :)

      Animka

      Usuń
    2. Czyli czytasz tak jak my, gdy wciągnie to do końca. ;-)))
      Teraz zastanawiam się o którym opowiadaniu wspominasz, autorstwa Kasieńki czy Kate

      Usuń
    3. Kasieńki :) Dzięki za podpowiedź. Preferuję raczej krótkie formy literackie; no chyba, że coś jest Sienkiewicza, to wtedy choćby miało 900 stron, to zawsze chętnie :D

      Animka

      Usuń
    4. Rozumiem. :-) Czyli znów wracamy do indywidualnych wyborów. :-)

      Usuń
    5. Tak, właśnie. Ja ogólnie nie czytuję fanfików o Thorinie na przykład. Bo wiem, że dla mnie nikt nie przebije Tolkiena, a nie chciałabym ranić czyichś uczuć negatywną opinią.
      Fanfik to zresztą tylko zabawa słowem i konwencją :) Naprawdę dobrych fanfików jest mało. Ja czytałam może jeden albo dwa :))

      Animka

      Usuń
    6. Czy fanfik jest dobry czy też zły to wszystko kwestia indywidualnego podejścia, indywidualnych oczekiwań od takiego opowiadania. Jak również to indywidualna sprawa, których postaci nie należy „poprawiać” o czym wspomniała wyżej Eve.
      Mnie ciekawi czy pojawią się a może już pojawiły się opowiadania o Danielu.

      Usuń
    7. Ale Daniel ma jeszcze tyle do powiedzenia sam o sobie!:)

      Usuń
    8. Oczywiście, że sam Daniel ma sporo do opowiedzenia. Oby w drugim sezonie „BS”. Co nie zmienia mojej ciekawości, że być może są już autorzy, którzy nie czekając na scenarzystów, sami uzupełnili niewiedzę o Danielu. ;-)

      Usuń
    9. Tym więcej, że scenarzyści (może nie ci konkretni) chyba strajkowali przez jakiś czas.:) Sama na razie nie chcę czytać niczego o Danielu. Czekam na filmowe rozwiązania.:)

      Usuń

    10. Oby to strajkowanie wyszło im na dobre, czytaj oby postać Daniela przetrwała do trzeciego sezonu. ;-) Mnie też nie ciągnie aby szukać fanfików o Danielu. I nie dlatego, że wierzę w scenarzystów, ale dlatego, że Daniel nie jest tak pasjonujący (że tak to ujmę) jak inne RApostacie.

      Usuń
    11. Może rzeczywiście wypada blado na tle swoich bardzie "elokwentnych" vel "złotoustych" kolegów. Jednak być może to celowy zabieg i w drugim sezonie Daniel rozwinie skrzydła? Nie, nie musi mieć tak barwnego języka jak Robert.:) Nie obraziłabym się jednak, gdyby zaczął bardziej rzucać się w oczy.:)

      Usuń
    12. Myślę, że w porównaniu do innych RA postaci Daniel i tak jest dość „złotoustym”;-) Co nie zmienia faktu, że czegoś mu brakuje. Może w drugim sezonie będzie bardziej pociągający.

      Usuń
    13. Aniu, przecież to szpieg.:) Na razie badał teren i rozrzucał przynęty.:)

      Usuń
    14. Masz rację Eve, ale Lucas też był szpiegiem a jednak miał to coś. ;-)

      Usuń
    15. Taaak ... alter ego w postaci Johna Batemana.:)
      A już poważniej, to są zupełnie inne historie, zupełnie inni bohaterowie i zupełnie inne konwencje. Daniel na swój sposób jest niepowtarzany, choć mało charyzmatyczny. Ale kto wie, co ukrywa? Obyśmy miały okaję to zobaczyć.:)

      Usuń
    16. Ałć, zabolało z tym Batemanem. ;-)
      Liczę na to, że tak jest iż Daniel nie odkrył wszystkich swoich zalet. Może to kwestia tej pierwszej serii, że zbyt dużo „napakowano” wątków, postaci, że dla Daniela nie starczyło czasu. ;-)

      Usuń
    17. Przepraszam. Nie chciałam.:[ Sama nie przyjmuję do wiadomości faktu jego istnienia. Lucas to Lucas i już. I zdecydowanie ma to szczególne "coś".:) Na przykład to ...
      https://giphy.com/gifs/richard-armitage-10jkvWqdTeg0y4

      Usuń
    18. Zdecydowanie, Lucas to Lucas i ma to coś. :-) A to spojrzenie jest zniewalające.<3

      Usuń
    19. To jeszcze jedno na miłe, niedzielne popołudnie.:)
      http://68.media.tumblr.com/03a83fa143657bdbcbeacf56db7819fa/tumblr_mh3r3au8kq1rp382io6_250.gif

      I można zawiesić się ...

      Usuń
    20. O można, można..hmmm…ten uśmiech bardzo nostalgiczny…
      Dzięki:*

      Usuń
  3. Myślę, Aniu, że o tym, czy fanfik jest dobry czy zły decydują też umiejętności autora; zarówno te, które odnoszą się do warsztatu, jak i te które wiążą się z tworzeniem fabuły fanfiku. Jeśli ktoś ma w sobie tę "iskierkę" talentu literackiego, to widać to od pierwszego zdania :)
    Mały offtop: Jacek Dehnel na przykład tak maluje słowami, że można wsiąknąć w opowieść jakby się faktycznie było jednym z jej bohaterów.
    Gdyby on zaczął pisać fanfiki o postaciach Ryśka skonałabym ze szczęścia.

    Animka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Animko, że warsztat jest ważny, żeby nie powiedzieć że to podstawa. Tylko co wtedy gdy ktoś pięknie pisze, a tematyka, wątki są takie, że Cię mdli jak to czytasz? Tu właśnie wchodzą indywidualne oczekiwania od takiego opowiadania. Słowem nie to co ładne, a to co się komuś podoba, jak tu kiedyś, przy innym temacie, powiedziano.
      Wiesz, widziałam że anglojęzyczne autorki fanfików wydały swoje kolejne opowiadania.
      I nie sądzę, aby p.Jacek Dehenel napisał o jakieś Ryskowej postaci, ale zapewne zaczynał od małych opowiadań. ;-)

      Usuń
    2. Och, Dehnel jest zachwycający! Wiem, że nigdy nie bawiłby się w coś tak "odtwórczego" jak fanfik, podałam go tylko jako przykład osoby o niezwykłym wyczuciu i talencie literackim :D
      Myślę, że i warsztat, i stworzenie odpowiedniej atmosfery w danej opowieści jest ważne - to takie dwa czynniki, które się uzupełniają; jedno bez drugiego nie pociągnie :)

      Dobrze, że są osoby, które fanfiki wydają :) Zawsze to jakaś rozrywka!
      Animka

      Usuń
    3. Zgadzam się, to bardzo dobrze, że są osoby, które dzielą się swoimi opowiadaniami. Bo to jak piszesz, niezła rozrywka, ale to również ich rozwija, i utwierdza w przekonaniu czy pisanie to jest to co ich kręci czy też nie.

      Usuń

Nadrzędną zasadą tego bloga jest szacunek dla pana Armitage’a, dla autorki bloga, jak również dla komentujących, którzy pozostawiają tu komentarz. Zostawiając swój komentarz zobowiązujesz się postępować zgodnie z tą zasadą. Autorka bloga zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarza, który wg jej uznania będzie naruszał powyższe zasady.